Geneza rozwoju męskich fryzur

Dawniej wzory męskich fryzur były wyznaczane zgodnie z obowiązującymi normami społecznymi, do których dołączyła stale zmieniająca się moda napędzana przez nowo powstające gatunki muzyczne. Wszystko jasne. Ale jakie reguły obowiązują dzisiaj?

Na początku lat 40. męskość oraz męstwo oznaczały to samo. Na świecie szalała wojna, a walczący w niej mężczyźni i chłopcy musieli przestrzegać zasad higieny, aby nie wywołać epidemii i uchronić się przez pasożytami. Dlatego też prym wiodły krótko ostrzyżone włosy lub takie, które dało się utrzymać w ryzach za pomocą dużej ilości pomady. Siły zbrojne kontrolowały i regulowały tym samym stosunki społeczne, upodabniając do siebie wszystkie jednostki wchodzące w skład danej grupy. Co ciekawsze, każda armia posiadała własny model fryzury żołnierskiej, określony przez tradycję militarną i ówczesne zasady elegancji.

W Stanach Zjednoczonych królowały fryzura crew cut i w stylu Ivy League, a w Niemczech undercut, odkryta na nowo przez Davida Bowiego. Wpływ na uczesanie miała nawet służba w konkretnych oddziałach, na przykład brylcreemed executive contour została przypisana pilotom RAF-u. Dlaczego właśnie one? Były eleganckie i łatwe w wykonaniu, a przy tym jednoznacznie kojarzyły się z bohaterstwem i służbą ojczyźnie (w późniejszych latach ich noszenie mogło być więc wyrazem hołdu). Wyjątkiem w tamtym czasie były fryzury subkultur młodzieżowych związanych z muzyką jazzową: zoo suiters w USA, swing kids w Niemczech, zazous we Francji i gaga we Włoszech. Dotarły nawet na front, gdzie ich właściciele mogli za nie zostać publicznie ukarani. Pod koniec wojny wróciło do łask uczesanie slick back – dłuższe włosy ukryte pod odpowiednią warstwą pomady – noszone przez mężczyzn gotowych uwodzić kobiety.

Fryzura jako sposób wyrażenia siebie

Męskie fryzury stały się bardziej „liberalne” w momencie, gdy mniejszości narodowe zaczęły upatrywać w nich możliwości wyróżnienia się na tle innych grup i wyrażenia swojej odrębności, co bywało wręcz niebezpieczne i narażało ich na prześladowania, np. wojskowych. Po wojnie reguły dotyczące wyglądu przestały być tak restrykcyjne. Szacunek dla wolności znalazł uzasadnienie również w tej dziedzinie. Jednak w USA fryzura crew cut była modna aż do lat 60, ponieważ wyrażała tężyznę fizyczną i przywiązanie do systemu, w którym przyszło dorastać i cieszyć się wygraną zwycięskiemu pokoleniu.

Kapitalizm i komunizm stworzył dwa typy męskości. Samo ZSRR nie zachęcało do naśladownictwa i podążania za chwilowymi modami , dlatego prosocjalistyczna młodzież Zachodu znalazła upodobanie w żyjących własnym życiem brodach kubańskich rewolucjonistów i doceniała zarówno ich oddanie dla sprawy, jak i styl, który nie stronił od podkreślania męskiej fizyczności. Z kolei w Stanach Zjednoczonych szeroko eksploatowany był koncept american dream, a wraz z nim mężczyźni schludni, krótko ostrzyżeni i gładko uczesani. Fryzury Madison Avenue stała się symbolem sukcesu i konsumpcjonizmu, który nie budził wówczas tak negatywnych skojarzeń jak obecnie. Hollywoodzki przemysł filmowy próbował również wprowadzać fryzury à la Cezar czy też w stylu italiano, ale te ostatnie zostały ciepło przyjęte głównie przez modsów z Wielkiej Brytanii ubierających się na włoską modłę.

Era rock&rolla i narodziny nowych subkultur

Prawdziwe zmiany przyniósł dopiero rock and roll, początkowo ubóstwiany przede wszystkim przez Afro- i Latynoamerykanów, a następnie przez młodych, białych ludzi, na których czele stanęli między innymi przedstawiciele beat generation – Jack Kerouac i Allen Ginsberg. Dłuższe, wypomadowane włosy miłośników rock and rolla sprawiły, że znaleźli się oni na językach znacznej części społeczeństwa o bardziej tradycyjnych poglądach. Jednocześnie z tego społeczeństwa wyodrębniła się nowa grupa – nastolatkowie – która nie była już tak zafascynowana zarabianiem i kupowaniem jak starsze pokolenie. Ich idolem stał się Elvis Presley, dlatego na męskich głowach bardzo szybko zaczęły wyrastać wypomadowane, wysoko uniesione fale.

Na lata 50. przypadł prawdziwy rozkwit nowych subkultur. Wśród nich znaleźli się między innymi brytyjscy teddy boys, rockabillies i italoamerykańskie, młodzieżowe gangi z Nowego Jorku.  Wraz z nimi pojawiały się postacie, które stawały się reprezentantami stylu i sposobu bycia młodych, opartym na nurcie rock and rolla. Miejsce odpowiedzialnego, zadbanego ojca rodziny zaczął zajmować buntownik o twarzy i rozczochranej czuprynie Marlona Brando czy Jamesa Deana. Odrzucano utarte schematy i dotychczasową estetykę. Przyjmowano wszystko to, co było świeże, nieoczywiste i uderzało w dotychczasowe reguły.